Cthulhu zostaje poszczuty przez Herę na Latonę. Herą powoduje zazdrość, gdyż Latoną zainteresował się jej małżonek Zeus. Appollo to zresztą syn narodzony z ich związku. Zeus, pragnąc ukryć kochankę przed zazdrosną i mściwą żoną, daje jej Księgę Umarłych Hadesa (zbieżność z Necronomiconem aż nadto jaskrawa...) która ma doprowadzić ją na jakąś zapomnianą przez Ctulhu wyspę...
Cóż, fabułka tej noweli graficznej cieniutka jak syk węża, ale Sirois jest utalentowanym rysownikiem, więc warto wspomnieć o tym wydawnictwie i zamieścić kilka grafik.
Opowiadanie napisane w roku 1923, zostało opublikowane w Weird Tales w marcu rok później.
Fabuła dotyczy potomka rodu LaPoerów, Delapore'a, który dziedziczy na wpół zrujnowany zamek swoich przodków w miejscowości Exham Priory. Niepokoją go dziwne odgłosy w murach, które utożsamia ze szczurami. Chcąc znaleźć ich kryjówkę i pozbyć się źródła niepokojących odgłosów, znajduje ukryte pod zamkiem rozległe podziemia i jaskinie, w których jego przodkowie oddawali się dość dziwacznym i makabrycznym ekscesom...
Do napisania tego opowiadanka skłoniło Lovecrafta pewne wydarzenie. Mianowicie głośno pękła pewnego wieczoru tapeta na ścianie i pisarz zaczął sobie wyobrażać co może być w murach... W sumie nigdy nie wiadomo, co może się kryć w tajemnych przejściach starych zamczysk...
O komiksową adaptację znów pokusił się Richard Corben. Ma to 10 stron i pochodzi z magazynu Skull Comics z roku 1972.
Skull Comics
Data wydania: Sierpień 1972
Last Gasp Books
Brytyjska grupa heavy-metalowa, o której pisałem z okazji Phibesa. Wyskoczyli z płytą na równi z Iron Maiden, ale nie wszyscy odnoszą mega sukces. Nie będę się tu rozwodził na temat muzyki, blog dotyczy grozy. Pokażę więc okładki. Rad bym znalazł projektantów tych dziełek, ale może być trudno...
Okładka singla Dr Phibesa.
1985
1986
Alternatywna okładka.
1990
2009 - Burn the White Witch
John Martin (1789-1854) brytyjski malarz, który inspirował się Biblią, a uwielbiał apokaliptyczne wizje. - "The Fallen Angels Entering Pandemonium" 1841 z księgi I "Raju Utraconego". Zamieszczam, bo obraz wykorzystano do projektu okładki pierwszej płyty Angel Witch z 1980.
Reżyseria: Robert Fuest
Scenariusz: Robert Fuest, Robert Blees
Obsada:
Vincent Price - Dr. Anton Phibes
Robert Quarry - Darrus Biederbeck
Valli Kemp - Vulnavia
Peter Jeffrey - Inspecter Trout
Peter Cushing - Kapitan
Oto ponownie spotykamy się z geniuszem zła, odrażającym doktorem Phibesem. Lecz
tym razem, na jego drodze stoi inny genialny i równie bezwzględny umysł - Darius
Biederbeck. Czy druga część dorówna oryginałowi?
Jak wiadomo z części
pierwszej Anton Phibes spoczywa wraz z małżonką w tajemnym grobowcu pod swoją
Londyńską willą. Ale nadchodzi czas jego powstania z martwych. Phibes posiadł
tajemniczą mapę, do świętej góry faraonów, w której znajduje się klucz do
nieśmiertelności. Niestety, po wybudzeniu ze snu, okazuje się, że dom popadł w
ruinę, a papirus został skradziony. Phibes od razu zdaje sobie sprawę, że
jedynie jego dawny rywal, Darrus Biederbeck zna wartość mapy i jedynie on mógł ją
zagarnąć. Akcja przenosi się do Egiptu, ale zanim to nastąpi, Phibes zdąży z
właściwą sobie nonszalancją utrupić kilka stojących mu na drodze osób. To
wzbudza podejrzenia innego z jego przeciwników, znanego z części pierwszej
inspektora Trouta, który rusza za nim w pogoń. Tymczasem Biederbeck wykorzystuje
ekspedycje archeologiczną do odnalezienia świętej góry i odkrycia jej tajemnicy.
Na miejscu jest już jednak Phibes, który za wszelką cenę będzie się starał mu w
tym przeszkodzić, eliminując w wymyślny sposób członków ekspedycji.
Odtwórcy ról Biederbecka i Phibesa nienawidzili się również poza planem. Przyczyną była zawodowa rywalizacja. Kiedy Price dowiedział się, że Robert Quarry śpiewał w operze, tamten rzekł drwiąco: "Założę się, że myślałeś, że nie umiem śpiewać?" Riposta była natychmiastowa "Ale wiedziałem, że żaden z ciebie pieprzony aktor".
Vulnavia pojawia się w filmie, choć teoretycznie nie powinna. Gra ją inna aktorka Walli Kemp, bo Virginia North w tak zwanym międzyczasie zaszła w ciąże. Udało się na plan ściągnąć w końcu Petera Cushinga, który nie mógł zagrać w części pierwszej. Tutaj wystąpił w epizodycznej roli kapitana statku (Na zdjęciu obok wraz z Robertem Quarry). Ale na plakacie i w zwiastunie zawsze to jedno znane nazwisko więcej.
Phibes wraca!
Biederbeck. Z pewnością wyglądem robi
większe wrażenie niż Phibes, zwłaszcza na paniach.
Czemu nie zaszaleć?
Scenerie wykopalisk robią wrażenie.
Chciałbym napisać, że część druga dorównuje pierwszej. Niestety, twórcy zbyt
daleko posunęli się w stronę komedii absurdu i pastiszu. Byłem jeszcze w stanie zrozumieć,
że Phibes w zaciszu swojej pracowni wymyśla niesamowite i skomplikowane metody
mordu, które potem jest w stanie zrealizować, ale jak mu się udaje improwizować je na pustyni? Samym sposobom bliżej do sennych,
surrealistycznych majaków, niż do rzeczywistości. Budzą śmiech nie przerażenie.
Jak wiadomo Phibes przemawiał przez skomplikowaną aparaturę akustyczną. W
drugiej części zdarza mu się o niej zapomnieć i jakoś sobie bez niej radzi.
Pozostałe postacie sprawiają wrażenie bezwolnych marionetek, stanowią tło w
rozgrywce między Phibesem a Biederbeckiem, który moim skromnym zdaniem też nie
staje na wysokości zadania w tym starciu. Opowieść miała niewątpliwie jakiś
potencjał, zaczynała się naprawdę nieźle, ale para poszła w gwizdek.
Z
początku saga o doktorze Phibesie była przewidziana na trzy części, ale po
wymęczeniu drugiej części, dobrze że trylogia jednak nie powstała. Powstało natomiast mnóstwo planów różnych filmów o Phibesie. Wszystkie, a było ich niemało spaliły na panewce. O ile
pierwszą część polecałem ze względu na pewne rozwiązania entuzjastom horroru, o
tyle drugą mogę jedynie zaproponować zajadłym miłośnikom Price'a, lub
komedii. Takiej z dreszczyczkiem nie dreszczykiem.
Znalazłem kilka fajnych plakatów.
I w ramach smaczku tytuły "Phibesów", które nie powstały. (so far)
The Bride of Dr. Phibes - Najbardziej zaawansowany projekt, który został odrzucony przez producenta. Syn znanego z części pierwszej dr. Vesaliusa kradnie ciało Victorii dla instytutu zajmującego się dziwnymi zjawiskami. Instytut jest przykrywką dla jakiegoś ugrupowania satanistów, więc żal po nich byłby żaden... Miał grać w nim też Robert Quarry, jako adwersarz Phibesa, ale już nie Biederbecka, tylko wampira. Planowano wykorzystać postać z innego filmu "Count Yorga", w gdzie Quarry ją odtwarzał.
Dr Phibes in the Holy Land - O tym, że scenariusz istniał, dowiadujemy się z wywiadów z Price'm.
The Son of Dr Phibes. - Nie wiadomo na jakim etapie był scenariusz. Phibes wraz z synem miał toczyć walkę z korporacją zatruwającą środowisko naturalne.
Phibes Resurrectus - Miał go realizować sam Roger Corman na podstawie przerobioneg scenariusza do "The Bride of Dr. Phibes". Phibes miał ożyć w 1981, a jego kryjówką miał być jacht. Akcja miała się rozgrywać w Nowym Jorku.
I na koniec drugi, aczkolwiek chronologicznie wcześniejszy komiks z Anthonem Phibesem w roli głównej.
Scenariusz: Mel Smith, Paul Birch, Clark Castillo
Rysunki: Mel Smith
Wydawca: Blue Water Comics
Data wydania: Kwiecień 2011
Ten komiks jest chronologicznie pierwszy, niż opisany w poprzednim poście. Ze względu jednak na podtytuł, czyli "The Return of dr Phibes zamieszczam go tutaj.
Z tego co mi wiadomo, z tym bohaterem związane są tylko dwie publikacje komiksowe. Nigdy nic nie wiadomo...
Scenariusz: Robert Fuest
Reżyseria: James Whiton, William Goldstein
Obsada:
Vincent Price - Dr. Anton Phibes
Joseph Cotten - Dr. Vesalius
Hugh Griffith - Rabbi
Terry-Thomas - Dr. Longstreet
Virginia North - Vulnavia
Peter Jeffrey - Inspector Trout
W kinie roi się od szalonych naukowców, profesorów opanowanych
maniakalną wizją niszczenia, demonicznych genialnych demiurgów i opętanych
wizjonerów. Do tego panteonu wkracza niewątpliwie jeden z genialniejszych
umysłów kina grozy..
Kiedyś przed laty byłem w posiadaniu płyty brytyjskiego zespołu heavy-metalowego
Angel Witch. Przegrywając ją kumplowi, w pośpiechu z ostatniego tytułu spisałem
tylko tajemnicze Dr. Co to za tajemniczy doktor? Nie Caligari, nie Mabuse, nie
Loomis, ani nawet nie Religa. To dr Phibes!
Londyn. Niejaki inspektor Trout, zostaje przydzielony do
sprawy niezwykłego zabójstwa. Mianowicie zostało dokonane przy pomocy...
wściekłych nietoperzy. Na tym się wcale nie kończy, bo w równie kuriozalny
sposób zostają popełnione dalsze morderstwa, wszystkie w środowisku lekarskim.
Trout sprawia wrażenie poczciwiny, ale nie jest pozbawiony inteligencji.
Odkrywa, że zabójca zsyła na swe ofiary plagi egipskie, mordując według
biblijnego schematu, a lekarze są powiązani ze sobą poprzez pewną nieudaną
operację młodej kobiety o nazwisku Phibes. Jej mąż - Anton Phibes, muzyk i
geniusz w kilku dziedzinach nauk, miałby odpowiednią wiedzę, by powodowany
chęcią zemsty, dokonać tak niewiarygodnych zbrodni. Problem w tym, że Phibes
zginął w wypadku samochodowym. Zginął dla świata, ale nie dla zemsty. Straszliwie okaleczony, skrył się w
podziemiach swojej londyńskiej willi i wraz z uroczą asystentką realizuje swój
diaboliczny plan zemsty. Jego przeciwnikiem będzie Trout i kolejny doktor, tym
razem medycyny, który przewodził niefortunnej operacji - dr. Versalius. Nazwisko odnosi się się do Andreasa Vesaliusa, prekursora anatomii, który jako pierwszy dokonał sekcji zwłok. Udowodnił tym samym, że mężczyźnie nie brakuje jednego żebra z prawej strony, z którego miała być zrobiona Ewa, czym naraził się oczywiście klerowi. W filmie miał go zagrać Peter Cushing, ale ponieważ akurat zmagał się z chorobą żony, ostatecznie nie wystąpił.
Phibes bez maski nie wygląda zachęcająco.
Victoria North, jako Vulnavia, asystentka Phibesa.
Clockwork Wizards
Pierwsze co zwraca uwagę to kostiumy i wystrój wnętrz. Dziś taka pochwała
stylu Art Deco może się wydać nieco kiczowata, ale wówczas miała podkreślać
ekscentryczność i wyrafinowanie Phibesa. Kreacja Vicenta Price'a, jak
zwykle robi wrażenie. Grana przez niego postać nie mówi, a skomplikowana
aparatura akustyczna, przez którą przemawia, ma świadczyć o geniuszu Phibesa, tak
jak skonstruowana przez niego "nakręcana orkiestra", grająca
jazz, nosząca nomen omen nazwę "Clockwork Wizards". Gdy
słychać jak maszyna przemawia głosem doktora, podczas gdy nie porusza on ustami,
nie jest to wynikiem dubbingu uprzednio nagranego głosu. Price nosił kilka
warstw charakteryzacji, która maskowała ruchy ust. Podobno aktor śmiejąc się
często podczas zdjęć, rujnował ten make-up, który musiał być od nowa nakładany.
A powodów do śmiechu miał sporo, bo twórcy podeszli do filmu z poczuciem humoru.
Cała intryga, morderstwa, są w pewnym sensie absurdalne i nie da się do filmu
podejść inaczej.
Ciekawą postacią jest też Trout, sprawiający wrażenie...
kolokwialnie mówiąc pierdoły. Na szczęście nie przerysowano tej postaci w
scenariuszu i nie ukomiczniono na siłę. Trout prowadzi standardowe śledztwo,
jest dość przenikliwy i z pomocą Versaliusa udaje mu się dojść do
konstruktywnych wniosków. Humor i groza są wyważone, tak że film nie przeistacza
się w typową komedię.
Trout, znaczy pstrąg.
Przyjemnie słucha się klasycznej ścieżki dźwiękowej,
oprócz bluesowania i jazzowania Clockwork Wizards, mamy kilka standardów z lat
20 i 30. Towarzyszą one morderstwom i tak możemy podczas jednego z nich
posłuchać numeru pod tytułem "Close Your Eyes".
Film kojarzy mi się chwilami ze słynną "Piłą". Tyle. że Phibes
wykorzystuje zastosowane przez pana Zagadkę schematy kilka dekad wcześniej. Został odkryty także przez muzyków rockowych. Oprócz wspomnianego już
Angel Witch, zajęła się nim znana z horrorowego image'u formacja
Misfits.
Nie byłbym sobą żebym nie wspomniał o komiksiarzach. Na razie wspomnę o jednej adaptacji, gdyż Dr. Phibes pojawi się u nas dwa razy.
Scenariusz: Mel Smith, Paul Birch
Rysunki: Różni artyści
Wydawca: Blue Water Comics
Data wydania: Lipiec 2013
Nie jest to wierna adaptacja filmu. Pomimo, że poznamy te same postacie, scenarzyści dodali trochę od siebie. Rysunki, pomimo że pracowało nad nimi kilku artystów, nie powalają. Całość sprawia wrażenie "zapłać i odwal się"
Poniższą ilustrację wykonał Jack Kirby, znany rysownik z Univerum Marvela, twórca postaci Kapitana Ameryki. Nie wiadomo do czego miała służyć ta plansza, taki komiks nie powstał. Dodaję jako ciekawostkę.